środa, 11 kwietnia 2018

Vincent | dołączenie do bloga

Był wczesny poranek, słońce dopiero co wzeszło. Jak każdego rana, od początku mojej podróży pewnym dość osobliwym statkiem, poszedłem rozejrzeć się po głównym pokładzie i sprawdzić co u Kangiego. To już chyba jakiś nawyk po ostatnim incydencie, ale to nie o tym historia. Kiedy już dotarłem na pokład zauważyłem nawigatora i całą masę innych, co mnie trochę zdziwiło, bo nie był to zbyt codzienny widok.
~Ten gościu naprawdę lubi spać, coś musiało się stać skoro go obudzili. No, chyba że w końcu mają zamiar zagonić to do roboty - pomyślałem
Nagle w tym samym momencie stanął koło mnie kapitan statku, był to silny, około trzydziestoletni mężczyzna, ale mimo to potrafił skradać się jak rąbany kot.
-Dobry - powiedziałem rozglądając się po pokładzie - Co to za zamieszanie, pali się czy co? - zapytałem
-Skoro jesteś tu, a nie w kuchni to raczej nie - zaśmiał się kapitan - zaraz dopłyniemy do lądu - powiedział
-Ale śmieszne... - mruknąłem pod nosem - aaaa gdzie konkretnie? - dodałem po chwili
- Do Irlandi

                           ~Time Skip~

Później pożegnałem się z załogą statku, zabrałem konia i każdy ruszył w swoją stronę. Oprócz tego dostałem od kapitana statku pewną kartkę, na której rzekomo miały być napisane imię i nazwisko osoby, którą muszę znaleźć. Po chwili błądzenia przez jakieś chaszcze zobaczyłem biegnącą obok drogę, lepiej nie cytować tego, co wtedy powiedziałem. Kilka minut później dotarłem do niewielkiego miasteczka na skraju lasu. Na tablicy przy wejściu było napisane „Kahalide". Postanowiłem zobaczyć co jest na kartce od kapitana, było tam jakieś zakazane słowo i chyba czyjeś dane. W duchu kląłem na to, jak on niewyraźnie pisał. Jednak udało mi się rozszyfrować te napisy. Było to „ Isleen Salvere". Stwierdziłem, że musi to być nazwisko jakiejś ważnej osoby, która może mi coś powiedzieć o tym miejscu. Nie zdążyłem zrobić kroku, gdy nagle na kogoś wpadłem.
-Ugh...przepraszam - powiedziałem podając rękę dziewczynie którą przez przypadek staranowałem.
-Nic się nie stało - powiedziała otrzepując ubrania z ziemi - Nie widziałam cię tu chyba wcześniej... - stwierdziła
-Racja, dopiero co tu przypłynąłem - powiedziałem - szukam...-spojrzałem na kartkę chcąc odczytać dane ale dziewczyna zabrała mi w tym czasie kartkę.
- Szukasz Isleen? Czyli chcesz tu zostać na dłużej? Chcesz, żeby cię oprowadzić? To twój koń? Jak się nazywasz? Jesteś zmiennokształtnym czy magiem? - dziewczyna zarzucała mnie różnymi pytaniami. Ja rozumiem, że ludzie potrafią być upierdliwi, ale stojący przede mną okaz pobijał innych na głowę - To zaprowadzić Cię do Isleen? - zadała w końcu ostatnie pytanie
- Jeśli możesz... - powiedziałem mając nadzieję, że nie będzie to daleko.



CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen