sobota, 21 kwietnia 2018

Od Vincenta do Riley

Cały dzień lało, przez co miałem ochotę zamknąć się w domu i obejrzeć po prostu jakiś dobry horror albo kryminał. Jednak nie było mi to dane. Usłyszałem głośne pukanie do drzwi.
-Już idę... - mruknąłem cicho, kiedy tylko otworzyłem drzwi zobaczyłem przemokniętą Riley machającą mi jakimiś notatkami przed twarzą.
-Spójrz na to! Według tego w lesie niedaleko jest...- zaczęła szybko
-Ej chwila- powiedziałem podnosząc ręce w geście obronnym- czemu mi to tłumaczysz? -zapytałem
-Jesteś łowcą i do tego zmiennym więc chyba musisz umieć tropić, prawda?
-No tak, ale nadal nie rozumi..
-Świetnie, wyjaśnię co podrodze- powiedziała zdejmując z wieszaka moją bluzę z kapturem i rzucając mi ją po czym wyciągnęła mnie z domu. Chwilę później szliśmy przez dość gęsty las.
-Wiec o co chodziło? -zapytałem, na co ona znów pokazała mi tamte notatki.
-Spójrz, niedaleko stąd widziałam rzadkiego, młodego smoka czarno-skrzydłego.  Niestety nie zdążyłam zrobić wielu notatek. W tych terenach nie powinny występować, to smoki wysokogórskie- tłumaczyła- Według mnie ktoś przywiózł go tu nielegalnie, może być ranny, więc trzeba go znaleźdź- skończyła.
-Rozumiem, masz coś po czym mógłbym go wytropić, albo rozpoznać?
-Niestety nie...- posmutniała trochę
-Jakoś sobie poradzę- mruknąłem po czym zamieniłem się w kota i zacząłem węszyć. Dawno tego nie robiłem, było ciężko ale udało mi się wytropić jakiś zapach którego nie znałem, więc założyłem, że to smok. Poszliśmy w tamtym kierunku. Po około 20 minutach marszu lasbył coraz mniej gęsty. Postanowiliśmy się rozdzielić i przeszukać to miejsce. Chwilę błądziłem w swojej kociej postaci gdy nagle tuż nad moją głową coś mruknęło. Domyślajac się co to jest szybko wycofałem się i zamieniłem w człowieka, nawet nie zastanawiając się tym, że to mogło go przestraszyć. Jednak smok wcale nie przypominał tego jak go sobie wyobrażałem. Nie był to metrowy, czarny jaszczur z nietoperzymi skrzydłami. Było to zwierze wielkości średniego psa, z wyglądu przypominająca trochę axolotla* z piórami na karku i skrzydłem ptaka. Podsumowując smok był po prostu uroczy. Jakby chcąc potwierdzić moje myśli niewielki gad rozłożył skrzydła i wydając z siebie odgłos przypominając pisk małego pieska podjęcia do mnie prawie mnie przewracając, po czym wesoło zamerdał ogonem niczym dumny z siebie pies.
-Lepszy smoko-pies niż morderczy gad starający się mnie zabić, nie będę więc narzekać- stwierdziłem patrząc na jaszczura po czym poklepałem go po głowie. Nazwijmy go sobie roboczo Nero**. Miałem już gdzieś, że siedzę na mokrej trawie, woda i tak już po mnie spływała bo byłem cały mokry. Praktycznie odrazu  po tym pojawiła się Riley. Ona widocznie też za bardzo niewiedziała jak zachować się w towarzystwie smoka, na chwilę ją zamurawał widok mnie głaskającego gada. Po chwili Riley obchodziła Nero ze wszystkich stron robiąc notatki i jakieś szkice, jemu średnio się to podobało. Trochę posycza na nią niczym zdenerwowany zaskroniec, po czym wskoczył mi na kolana twierdząc najwyraźniej, że ona go tam nie złapie.
-To niesamowite. Nie sądziłam, że będąc początkującym badaczem tak szybko uda mi się podejść tak blisko jakiegoś smoka...Jednak jest wyjątkowo ufny, ktoś go musiał wcześniej oswoić z ludźmi- powiedziała widocznie nad czymś myśląc
-Pewnie tak, jak mówiłeś wcześniej, mógł został przywieziony przez kogoś- powiedziałem bez większego zastanowienia.
-Martwi mnie tylko to, że jeśli został wychowany przez ludzi może nie poradzić sobie sam na wolności- powiedziała smutno- chyba powinniśmy zabrać go do miasta- stwierdziła wyciągając rękę w stronę gada, któremu chyba niezbyt spodobała się wizja przebywania przez dłuższy czas z badaczą obracającą go na wszystkie stronu, bo odwrócił się do niej tyłem i machnął ogonem w stronę jej ręki jakby chciał ją odgonić, po czym wesoło uderzył mnie głową w rękę jakby chciał źeby go pogłaskać.
-Chyba Cię lubi- stwierdziła cofając rękę. Spojrzałem na smoka siedzącego teraz tuż przede mną. Gad po prostu siedział otrzepując się z nadmiernej ilości wody- gdybyś trochę pomógł mi z jego transportem, to pewnie udało by mi się ustalić parę rzeczy na jego temat na miejscu- powiedziała
-Brzmi jak plan- stwierdziłem wstając, ale Nero jakby widząc co zaraz się stanie, wskoczył mi na ramię i wesoło zapiszczał.
-No bo pirat z papugą jest zbyt oklepany, ciekawiej jest ze smokiem- zaśmiałem się razem z Riley.



Riley :3 ?

*Axolotl- larwalna postać salamandry meksykańskiej (urocze są *-*)

**Nero- po włosku oznacza kolor czarny (czasem będę wtrącać słowa z wloskiego bo moja postać pochodzi z tamtych okolic)
 (rys. Nero mojego autorstwa w razie jakby ktoś chciał wiedzieć jak on wygląda)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen