niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Vincenta CD Christiny

Rozejrzałem się niepewnie, na szczęście ogień spłoszył wszystkie gryfy. Nagle usłyszałem tuż za sobą:
- Nic ci się nie stało? - zapytał ktoś, na co ja odwróciła się w kierunku głosu.
- Nic mi nie jest- powiedziałem otrzepując ubranie z kurzu i popiołu- Dziękuję za ratunek...
-Christina- dziewczyna skończyła moja wypowiedz przedstawiajac się
-Vincent- powiedziałem podając jej rękę z uśmiechem- W ramach wdzięczności za uratowanie tyłka przed tymi skrzydlatymi meblami proponuję kawę. W mieście jest jakaś nowa kawiarnia- zaproponowałem
-W sumie, przez Ciebie raczej już nie znajdę dzisiaj tych gryfów więc moze być- stwierdziła śmiejąc się, po chwili drogi zapytała się :
-A tak wogole to czemu te gryfy cię goniły?
-Pióra- mruknąłem- Pewien alchemik poprosił mnie o przyniesienie paru do jego eliksiru. Nie sądziłem, że aż tak się wkurzą, ale przynajmniej mam te pióra-powiedziałem wyciągając je z kieszeni bluzy. Christian wyraźnie to zainteresowało. Praktycznie w tym samym czasie zapomniałem o tym, że przecież na poszukiwanie gryfów pojechałem konno i zagwizdałem przywolujac konia. Dziewczyne wyraznie zdziwił widok biegnącego prosto na nas konia. Zwierzak zatrzymał się tuż przed nami wesoło rżąc, na co ja poglaskałem go po głowie.
-To twój koń, prawda? -zapytała oddając mi pióra gryfa
-Tak, nazywa się Kangi- powiedziałem poklepujac wierzchowca po szyi. Przez całą drogę do miasta Christina przyglądała się głowie konia widocznie zastanawiając się nad czymś. Przed samym miastem zaprowadziła konia do zagrody, a potem ruszyliśmy dalej do celu naszej podróży, czyli do kawiarni. Na miejscu złożyliśmy swoje zamówienia i rozmawialiśmy o różnych rzeczach.
-Przez cały czas mnie to zastanawia- zaczęła Christina- ta rama na głowie tego konia, skąd się wzięła?- skończyła pytanie sięgając po swoją kawę.
-Powiedzmy, źe to nie do końca zwykły koń. Kangi jest krzyżówką konia i jednorożca- powiedziałem- Kiedy podróżowałem natknąłem się razem z moim przyjacielem na niewielką grupę przemytników magicznych stworzeń. Kangi był wtedy źrebakiem, prawdopodobnie ucieli mu róg i sprzedali na czarnym rynku. Nie ma przez to już swoich magicznych mocy, ale przyczepił się do mnie wiec zabraliśmy go ze sobą i tak już zostało- powiedziałem odkładają na stół swoją kawę.




Christie ^-^?
(trochu za krótkie, wiem)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen