piątek, 20 kwietnia 2018

Od Dejan c.d ktoś

Skręciłam alejką tym razem w lewo, zapisując jednocześnie swój ruch w notesie. Od 10 minut chodziłam po tej części miasta, której nie było mi dane jeszcze poznać, a sądząc po zawiłych i ciasnych uliczkach minie sporo czasu nim odnajdę się tu bez swojej prymitywnej mapy. Dzielnica zdawała się ziać pustką i pomimo faktu, że był dzień, a ona nie przypominała miasteczka rodem z horrorów to przy najbliższym rozstaju dróg powędrowałam w stronę parku gdzie cisza na pewno nie byłaby tak przytłaczająca jak tu. Wyjęłam z kieszeni ołówek i zaczęłam kreślić litery w notesie mrucząc pod nosem.
- Przy białym domu z ogrodem w prawo...
Chwilę później moje nogi stąpały już po piasku, który przy każdym kroku głośno chrzęścił. Zgięłam trzymaną w ręku prowizoryczną mapę na pół i zaczęłam wsuwać ją do kieszeni spodni...
KWAK!
Podskoczyłam zaskoczona głośnym dźwiękiem, który niespodziewanie przerwał trwająca od dłuższego czasu ciszę. Wypuściłam przy tym kartkę z rąk, która niesiona wiatrem poszybowała przed siebie. Wodziłam za nią wzrokiem pewna, że już nigdy jej nie zobaczę. Ku mojemu szczęściu świstek zachaczył o gałąź zwisającą leniwie nad rzeką. Zadowolona, że moja jedyna nadzieja na powrót do domu bez spędzenia całego dnia na błądzeniu po alejach miasta nie przepadła, wbiegałam na drewniany most przecinający rzekę i wspięłam się na jego barierkę. Wyciągnęłam rękę do przodu, jednocześnie przysuwając odrobinę nogi do krawędzi by dosięgnąć mapy. Zaraz poczułam jak stopy zjeżdżają na przód, a ja mając za oparcie jedynie starą, wyschniętą gałąź runęłam prosto do wody. Szybkie odgarnięcie z twarzy mokrych, posklejanych włosów pozwoliło mi jeszcze popatrzeć na tonącą wśród małych fal kartkę.
- No to jestem w dupie -westchnęłam
Z mapy nic już nie zostało, nawet nie próbowałam jej łapać. Nasiąknięta wodą zmieniła się w szarą papkę w kształcie prostokąta, a chwile potem rozerwała na kilka cześci pod wpływem nurtu.
- Dziwne miejsce na kąpiel, nie sądzisz? -usłyszałam za plecami.
Odwróciłam głowę by spojrzeć na nieznajomą mi osobę. Jak to możliwe, że jej nie usłyszałam?

Ktosiu? <Sorka, że takie krótkie ale dopiero się rozkręcam :)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen