czwartek, 19 kwietnia 2018

Od Christiny Do Riley

Przeciągnęłam się głęboko, i wstałam z łóżka. Pierw udałam się wziąć kąpiel. W końcu nie wyjdę brudna, no nie? A, oczywiście, bez makijażu też się nie ruszę!
Tak więc zadbałam o higienę, przebrałam się, i wyszłam z domu.
Postanowiłam udać się do lasu, aby poobserwować jakieś magiczne stworzenia. W końcu na tym polega moja praca, no nie?
Pobiegłam do lasu, tak szybko jak tylko umiałam. Po niedługim czasie dotarłam na polanę, gdzie zastałam watahę wilków. Wspięłam się na jedno z drzew - konkretniej na dąb, aby nie bały się za bardzo. Z drugiej strony, mogłam zmienić się w wilka i obserwować je z bliska, jednakże wtedy mogłyby mnie zaatakować. Heh, się wie jak to jest być wilkiem.
Wataha liczyła dokładnie pięć osobników, w tym brązowo-biały basior, szaro-biała wadera, czarno-biały basior, ruda wadera, oraz czarno-brązowa wadera. Brązowo-biały i ruda zdawali się być alfami. Skąd wiem? Owa dwójka jadła zdobycz, a reszta bacznie się im przyglądała. Ba, czarno-brązowa i czarno-biały warczeli na tamtą dwójkę. Zapewne bety.
W pewnym momencie usłyszałam szelest w krzakach, jak się okazało, wilków było więcej. Wyszły z krzaków od razu, gdy alfy odeszły od zdobyczy. Brązowa wadera, czarno-rudy basior oraz ciemnoszara wadera zbliżyli się do zdobyczy. Wszystkie wilki zamierzały dobrać się do jedzenia, jednakże bety zareagowały szybciej. Para wskoczyła na zdobycz, głośno warcząc i szczekając na pozostałe wilki. Ruda oberwała pazurami w pysk, i odskoczyła do tyłu. Pozostałe wilki cofnęły się odrobinę, jednakże po chwili zaczęły niecierpliwie krążyć wokół nich.
W pewnym momencie usłyszałam cichy szelest w krzakach pode mną. Błyskawicznie skierowałam tam wzrok.
Heh, najwyraźniej nie tylko ja postanowiłam poobserwować zwierzęta. W krzakach siedziała ciemnowłosa kobieta. Na jej nieszczęście wilki to usłyszały. Para alfa i pozostali członkowie watahy skierowali krok w jej kierunku.
- No nie, tak nie będzie, nie na mojej zmianie. - pomyślałam.
Zeskoczyłam z gałęzi na ziemię, dokładnie przed krzakami w których siedziała ciemnowłosa. Wilki zaczęły biec w moją stronę jednakże ja jedynie chytrze się uśmiechnęłam, i rozpaliłam przed sobą wysoki ,,mur'' z ognia; wszystko za pomocą myśli.
Ogień nie rozprzestrzeniał się, i nie zostawiał czarnych śladów. W końcu go kontrolowałam, no nie?
Za pomocą płomieni odstraszyłam wilki. W sumie, to nie chciałam aby się bały, jednakże nie chciałam też, by zrobiły krzywdę jednej z moich. Znaczy się... chyba z moich. Z resztą, magami przecież nie gardzę!
Odwróciłam się na pięcie, w kierunku dziewczyny.
- Nie sparzyłam cię przypadkiem? - powiedziałam uśmiechając się przebiegle jedną stroną.

Rilciu? Daruj jakość tego czegoś pls XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen