wtorek, 24 kwietnia 2018

Od Christiny CD Vincenta

Wraz z Vinem ruszyliśmy w kierunku w którym pobiegło zwierzątko. Byłam bardzo ciekawa, z resztą, chłopak pewnie też.
Ja osobiście znam się na śladach, a że Vincent jest łowcą, to też powinien się znać.
W sumie, to oboje nie byliśmy pewni do jakiego stworzenia należą ślady - przypominały trochę ślady królika, ale jakoś tak.. po prostu trochę się różniły. Byłam wręcz pewna, że gdzieś w głębi mózgu wiem do jakiego stworzenia należą, jednak nie mogę sobie przypomnieć. Głupi mózgu, czemu?
Po jakimś czasie dotarliśmy do małego źródełka, położonego w lesie. Obok był głaz, na którym można by było usiąść, oraz kłoda. Miejsce wyglądało na ciche i spokojne (w sumie, faktycznie takie było). Otoczone było krzewami i drzewami, a z jednej strony wysokim ,,klifem''.
Nagle usłyszeliśmy dźwięk, bardzo przypominający królika; spojrzeliśmy w tamtą stronę - z pod kłody wystawał pyszczek zwierzęcia.
- To... To przecież sheebit! - powiedziałam uradowana. - Rzadki gatunek, podobny do królika i owcy jednocześnie. - mówiłam z rozmarzeniem.
W sumie, to chciałabym mieć w domu sheebity... Mam przecież duży dom i dużą działkę, z nieużywaną stajnią (właściwie nie wiem czemu). W sumie, to powinnam w końcu mieć jakieś zwierzęta... Heh, w sumie, to mogłabym mieć wszystkie zwierzęta które lubię u siebie; ale to niestety nie możliwe... Cóż, kiedyś zdobędę doświadczenie w hodowli, i będę hodować różne gatunki...

Vincio? tyż znowu krótko... wena ucieka... chyba ją muszę siekierką zaatakować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen