czwartek, 19 kwietnia 2018

Od Christiny CD Isleen

Dzień jak co dzień - Fenty obserwująca zwierzaczki. Nie no, żartuję! Fenty spacerująca po lecie z lornetką na szyi i ,,płaskim'' aparatem, próbówkami, notesem i długopisem w kieszeni, śledząca magiczne stworzenia - to brzmi o wiele właściwiej.
A więc tak... dzisiejszego dnia mam zamiar odnaleźć jakiegoś jednorożca. W końcu gatunek ten nie jest do końca zbadany... A w końcu pracuję tu jako początkujący hodowca, więc dobrze by było abym dowiedziała się co nieco o nich.
Odwiedziłam niejedną polanę, ,,ukryte miejsca'', wodospad, wodopoje i strumień, jednakże nie znalazłam tam ani jednego jednorożca. Były wilki, jastrzębie, orły, sokoły, kruki, gawrony, kawki, sikorki, wróble, harpie, konie, jelenie, sarny, dziki, feniksy, ryby (w wodzie rzecz jasna), zające, króliki, magiczne wilki, owce, kozy, łosie, bobry, wydry, wiewiórki, lisy, jenoty, kaczki, łabędzie, sowy, nietoperze (w jaskini, rzecz jasna), motyle, i inne zwierzęta; rzecz jasna, większości zrobiłam po kilka zdjęć. Tyle różnych gatunków i ani jednego jednorożca... Godziny pracy nie poskutkowały.
Skierowałam się w stronę miasteczka. Szłam tak jakiś czas; w pewnym momencie usłyszałam rżenie, a że było charakterystyczne, wiedziałam jakie stworzenie je wydało. Nie ma innej opcji... To musi być jednorożec!
Ruszyłam w kierunku dźwięku, stąpając tak, aby nie hałasować za bardzo.
W końcu moim oczom ukazał się wysoki, biały koń, o lśniącej sierści, długiej, kręconej grzywie (i ogonowi), oraz z wystającym z czoła złotym, błyszczącym jak kryształ rogiem. Koń potrząsnął łbem na boki, a z jego grzywy wyleciał dziwny, złoty pył. Wyjęłam długopis i notatnik z kieszeni, i zapisałam to. Dodatkowo przygotowałam próbówkę - jeżeli się odsunie, zbiorę tego trochę, i schowam gdzieś w domu. Gdy zdobędę większe doświadczenie, zbadam to dokładniej...
Ale zaraz... Może z minutę po tym, sak jednorożec zsypał z siebie pył, roślinki stały się bardziej zielone, soczyste, duże, i ogólnie ładne.
Jednorożec zjadł je ze smakiem, po czym po raz kolejny potrząsnął, łbem, stanął dęba, i odbiegł.
Czym prędzej napełniłam próbówkę pyłkiem, i zapisałam obserwacje w notesie w róże.
Postanowiłam, że nie będę korzystać z okazji i się dłużej męczyć, tylko po prostu pójdę do domu i odpocznę.
Ale zaraz... w trawie leżało kilka włosów jednorożca... Czy nie byłoby dobrze zebrać je do próbówki? Tak też zrobiłam.
***
Skręciłam w stronę domu, jednakże przy moim szczęściu nie trzeba zgadywać co się stało... Wpadłam na kogoś.
Odbiłyśmy się od siebie, i zrobiłyśmy może z kilka kroków w tył, łapiąc równowagę.
- Na-najmocniej przepraszam... - odezwałam się, masując czoło. - Mogłam bardziej uważać... Nic ci się nie stało?

Isleen? XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mrs Black Farfallen